Praca mnie wzywa do Łodzi, a skoro dzisiaj jestem w drodze to będzie krótko ale konkretnie. Przyznaje się – jako smarkacz często grywalem na piratach, ale już od dłuższego czasu wykorzystuje ten letni nieurodzaj w katalogu Playstation 3 żeby uzupełnić bibliotekę o te wszystkie pozycje na które kiedyś nie było mnie stać.
Największy problem jest ze skompletowaniem serii Final Fantasy bo szukając na Allegro (tylko tam się ostały) można odnieść wrażenie, że oryginalne edycje nigdy nie istniały. Sama platyna. Dzisiaj zaś (już po raz drugi w moim żywocie) stałem się swoją ofiarą. Kupiłem platynową edycje Final Fantasy X bo zdjęcie było nieprawdziwe, a ja sam przeoczyłem malutką wzmiankę o wersji. Bardzo się zawiodlem ponieważ znaleźć tę grę w dobrym stanie i w tym “właściwym” wydaniu jest rzeczą karkołomną. Taki sam numer kiedyś odstawił na mnie Empik.com z Dragon Questem VIII, tylko wtedy nawet żaden pracownik nie nadmienił, że wydanie gry jest inne niż na zdjęciu.
Na platynę mam alergię, ale nie potrafię być zbyt długo zły na siebię więc winę za te dwa incydenty zrzucam na sam fakt istnienia tego przekleństwa. Platyna w Europie, Greatest Hits w Ameryce i The Best w Japonii to specjalna seria gier należących do czołówki najlepiej sprzedających się gier. Jeżeli chodzi o Playstation 3 liczba sprzedanych sztuk musi wynosić 400 tyś. Nie zrozumcie mnie źle – jestem całym sercem za promocjami i obniżkami cen, ale czemu, pytam “CZEMU?” trzeba od razu szpecić nie tylko okładkę, ale i pudełko? Wiem, że wypuszczenie gry w innym opakowaniu zwraca uwagę na fakt, że można ją teraz dostać poniższej cenie, ale czy to nie jest trochę strzał w stopę? Znam wiele osób które postępują jak ja – jak tylko ukazuje się platynowa wersja gry staram się znaleźć starą wersję (która też podlega obniżce), a gdy gra jest zbyt stara wolę kupić używaną, niż zafoliowaną platynę. Wszystko jednak zależy od tego, kto dokonuje zakupu. Każualowi jest wszystko jedno, w przeciwieństwie do kolekcjonera, który nie pozwoli żeby któraś gra odstawała od jego imponującej kolekcji. Pomijam całkowicie fakt, że jak się wchodzi do Empiku to trudno znaleźć jakaś normalną edycję wsród stosu paskudnych, platynowych pudełek. Może w ten sposób Sony chce zmusić hardkorowych graczy do zakupu gry póki jest “gorąca”? Jeżeli tak, to dałem się złapać w ich sidła. A Wy co robicie? Wszystko Wam jedno czy może platynę omijacie szerokim łukiem?
PS. Proszę o wyrozumiałość w sprawie literówek ponieważ wpis powstał całkowicie na wirtualnej klawiaturce telefonu komórkowego (powinienem za to jakąś nagrodę dostać bo uciążliwe to jak cholera).
PS2. A wspominałem już ze pierwsze, palowe wydanie Final Fantasy VIII nie daje się emulowac na PS3? A platyna owszem. URGH